Po intensywnym podróżowaniu po Bali i okolicach postanowiliśmy trochę przystopować i spędzić czas dłużej w jednym miejscu. Naszym ostatnim przystankiem jest Hua Hin w Tajlandii.

Co, gdzie i jak?

Hua Hin
Od dłuższego czasu chciałam spróbować kitesurfingu i chciałam zrobić kurs dla początkujących. Hua Hin jest jednym z najbardziej popularnych miejsc z kilkoma szkołami. Ma dobre warunki do nauki kitesurfingu, gdyż wiatr termiczny wieje od popołudnia, a woda jest płytka, z piaszczysta plażą więc wprost idealna do stawiania pierwszych kroków. Co więcej miasto jest położone wzdłuż 3 km plaży i jest tylko oddalone około 3 godzin jazdy od Bangkoku.

Plaża

W zależności od wiatru – plaża diametralnie zmienia swój rozmiar.

Hua Hin plaża
Hua Hin plaża
Parking kitów
Parking kitów
Przypływ -wąska plaża
Przypływ -wąska plaża
Hua hin beach
Hua hin – piękna, szeroka plaża

Szkoła

KBA kitesurfing center
KBA kitesurfing center

Zakwaterowanie

Mamy dosłownie 20 metrów od szkoły – za 550 batów- z klima, lodówką, telewizorem itd. W weekend natomiast wszyscy podwyższają ceny przez większy ruch z Bangkoku – cwaniaki 🙂

Nasze zakwaterowanie
Nasze zakwaterowanie

Kitesurfing w Hua Hin

Trzydniowy kurs – kosztuje 11000 bhat i trwa (około 9h).
Kolejne prywatne lekcje to koszt 4000 bhat za 2,5h.

Więcej informacji znajdziesz na ich stronie – http://www.huahinkitesurfing.com

Pierwsza lekcja
Rozpoczęliśmy od teorii na plaży i przygotowania sprzętu – pompowanie kite, rozplątanie i przywiązanie linek i przymocowaniu sprzętu. Jednym słowem dużo informacji i powtarzania co mam zrobić.
Następnie ćwiczenie na sucho – skręcanie lewo i w prawo i ogarnięcie kiedy się dodaje więcej mocy a kiedy nie. Nie obyło się bez śmiechu i nabijania ze mnie.

Później weszliśmy do wody już z kitem i przyszła pora na kontrolowanie latawca. Okazało się, na dzień dobry, że skręcam jak szalona – używając za dużo siły (to po windsurfingu). Nie mogłam się na dziwić, że tak delikatnie trzeba skręcać – praktycznie można nawet palcami kontrolować latawiec.

Na koniec dnia przerobiliśmy jak można się ratować w wodzie w sytuacjach kryzysowych i dopłynąć do brzegu.

Pierwszy dzień
Pierwszy dzień
Pierwszy dzień
Pierwszy dzień


Druga lekcja

Od razu weszliśmy do wody z kitem i ćwiczyliśmy kontrolowanie i skręcanie w lewo i w prawo. Szło mi o wiele lepiej i utrzymaniu go w górze – nad głową. Jak już mi zaczęło wychodzić to miałam kontrolować go tylko jedna ręką. Po przerwie wróciliśmy do wody i czekało mnie następne ćwiczenie – ‘body draging’. Jedną ręką trzeba kontrolować kita, kładziemy się na bok i płyniemy w lewo badź w prawo. Takim sposobem możemy też się uratować bądź naszą deskę. Po drugim dniu było widać duży progres i nie mogłam doczekać się następnej lekcji.

Hua Hin kitesurfing
Hua Hin kitesurfing

Mieliśmy dwa dni przerwy ze względu na słaby wiatr.

Trzecia lekcja

Lekcja z innym instruktorem, ten dzień nie należał do łatwych, bo był silniejszy wiatr, i o wiele większe fale więc od nowa musiałam zobaczyć jak kontrolować latawiec i jak się zachowuje. Roni, nie popuszczał i robiliśmy powtórkę wszystkich ćwiczeń. Nie starczyło czasu na ćwiczenia z deską. Ale czułam, że dużo mnie nauczył.

Hua Hin - lądowanie kite
Hua Hin – lądowanie kite

Czwarta lekcja
Po powtórce z wcześniejszego dnia, w końcu zaczęliśmy robić ćwiczenia z deską i startowanie w wodzie, niby łatwo, ale nie do końca, wiatr się zmieniał w ciągu dnia, i stawał się trochę silniejszy, raz mnie wyrzuciło – za dużo siły, i walnęłam porządnie twarzą o wodę, nic mi się nie stało, opiłam się wodą, dostałam lewy sierpowy od tafli wody i się podniosłam. Jak to mi inni powiedzieli zrobiłam supermena. Dalej trzeba było ćwiczyć i walczyć. Pod koniec udało mi się wstać i przepłynąć 3 metry. Huraaa !

Po lekcji
Po lekcji

Kolejnego dnia – zakwasy w miejscach, których jeszcze nie miałam ! Ale warto;)

Hua Hin deski
Hua Hin deski

Podoba mi się w kitesurfingu, że na prawdę długo nie trzeba czasu, żeby zacząć pływać. Wszystko zależy od osoby. Inni potrzebują trochę czasu, ale progres następuje szybko. Do tego sprzęt jest lekki, i zajmuje mało miejsca, nie męczyłam się aż tak jak na windsurfingu. Dużo osób mówiło mi, że kite jest łatwiejszy i teraz widzę dlaczego. Następnym razem mam nadzieję, że będę już śmigać. Potrzebuje jeszcze pare lekcji i czasu. Nie wspominając już o budżecie;) Także z kitesurfingiem będę się widzieć za jakiś czas.