Zaledwie parę kilometrów wgłąb Koh Lanta znajduje się Jaskinia Tygrysa (Tiger Cave) i wodospad, który jest czynny w sezonie deszczowym.

Wybierając się do Jaskini Tygrysa (Tiger Cave) weź ze sobą zakryte obuwie oraz butelkę wody. Również im mniej bagażu tym lepiej – będziesz potrzebować wolnej ręki podczas wspinaczki po drabinach i półkach skalnych.

Można się tam łatwo dostać motorem. Trzeba tylko zjechać z głównej drogi – kiedy zobaczymy znak “Tiger Cave”.

W drodze do Jaskini Tygrysa
W drodze do Jaskini Tygrysa

Po drodze miniemy parę zdemolowanych domków, następnie w prawo następne 2km wgłąb puszczy. Na samym końcu drogi znajduje się dopiero co budowany bar/restauracja. Obok stoi parę zadaszonych bambusowych miejsc do siedzenia.

Koniec drogi i restauracja
Koniec drogi i restauracja

Ziemia na której znajduje się kompleks skałek należy do jednego właściciela, który do niedawna oprowadzał po nim, my jednak zostaliśmy przywitani przez (chyba) jego córkę.

Przewodniczka w japonkach
Przewodniczka w japonkach

Dziewczyna w japonkach – nasza przewodniczka – bardzo dobrze radziła sobie w terenie, gorzej już z komunikacją;). Przeprowadziła nas wzdłuż strumieni przez dżunglę, w kierunku szczytu.

Przeprawa przez las
Przeprawa przez las

Kiedy znaleźliśmy się pod ścianą ze skały, myśleliśmy że to koniec.

Pierwsze skałki, w drodze do jaskini
Pierwsze skałki, w drodze do jaskini

Ona jednak uzupełniła płyny i spojrzawszy na nas, bez słowa zaczęła schodzić do jakiejś dziury. Minutę później okazało się, że to dopiero początek. Pierwsze schody, przed nami, ale spokojnie…

Pierwsze schody
Pierwsze schody

Najpierw kucając – dalej na kolanach – przedzieraliśmy się przez szczeliny w skałach.

tiger-cave-celling

Następnie przybyliśmy do spektakularnej półki skalnej przez która się z łatwościa przedarliśmy.

Powoli zaczynały się naszym oczom ukazywać stalagmity i stalaktyty, nie odbiegające pięknem od wersalskiego wystroju wnętrz.

Gdy byliśmy już na skraju jaskini dostaliśmy latarki – zaczęło się robić ciekawie. Ciaśniej i ciemniej z każdym krokiem. Po chwili latarki były nieodzowne. Byliśmy w środku.

tiger-cave-hole

Otwór średnicy 60cm oznaczał dobrą zabawę w błotku, jednak przedzieranie się przez nie z plecakiem i włączoną kamerą to nic innego jak smaczek paraolimpiady. Kilka minut i kilkadziesiąt metrów dalej, znów ujrzeliśmy światło i nasze umorusane ubrania oraz twarze.

Godne polecenia 2 godziny w lesie:) Świetne wrażenia, zakwasy dnia następnego i parę zadrapań gwarantowane.