Jak to mówią – do odważnych świat należy, więc wystartowaliśmy w pierwszą część naszej podróży. Najpierw miesiąc w Tajlandii – czyli inauguracja podróżowania po i życia w Azji – to tak na początek.

Pierwszy przystanek Praga.  Nie było czasu na zwiedzanie tego pięknego miasta,  ale udało nam się zjeść nasz ulubiony ‘smażony syr’ i wypić prawdziwe czeskie piwko. Klimat w Pradze,  w prawdzie zimowy, ale tubylcy ocieplili atmosferę swoją gościnnością.

 

Smażony syr
Smażony syr

Później z pełnymi brzuchami, odpoczywaliśmy w hotelu, a ja kibicowałam naszym skoczkom. Gratulacje dla Stocha! Pierwsze miejsce! Rano czekała nas pobudka o 7 i wyjazd na lotnisko.

Poranne drinki na lotnisku w Pradze
Poranne drinki na lotnisku w Pradze

Teraz zostało nam około 15 h podróżowania, przesiadywania na terminale, koczowania i kontroli paszportowej.

Puste lotnisko o godzinie 16.
Puste lotnisko o godzinie 16.
Robota wre
Robota wre

 

Moskwa zaskoczyła nas zimą i przywitała nas pustym terminalem. Czy wszyscy wyjechali do Soczi?

Ups... przeszkodziliśmy sklepowej w oglądaniu Soczi
Ups… przeszkodziliśmy sklepowej w oglądaniu Soczi

W drodze do Bangkoku.

  • Emila Błaszczykiewicz

    🙂